Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

4 minuty na miłość. Słynny eksperyment w reklamach

Dla twórcy reklamy 4 minuty na spot to wręcz luksus, ale w życiu to tylko ulotna chwila. Czy na pewno? 20 lat temu Artur Aron, badacz z Uniwersytetu w Nowym Jorku dowiódł, że tak krótki czas wystarczy, by zbudować bliskość między dwójką obcych sobie ludzi. Reklama nie mogła nie wykorzystać tak wdzięcznego konceptu.

Psycholog Arthur Aron udowodnił, że nic nie zbliża do siebie lepiej, niż czterominutowy kontakt wzrokowy. To stwierdzenie jest pewnym uproszczeniem, ponieważ w jego eksperymencie wpatrywanie się w siebie bez słowa poprzedziła seria 36 pytań, które uczestnicy zadawali sobie nawzajem, zaczynając od ogólnych po bardzo osobiste, na przykład o to, czyją śmierć przeżyliby najmocniej. Wyniki eksperymentu zyskały rozgłos dzięki jego niespodziewanemu skutkowi – jedna z par biorących w nim udział (wszyscy uczestnicy widzieli się wtedy po raz pierwszy w życiu) w sześć miesięcy później wzięła ślub. Swoje wnioski Aron opublikował w pracy „The Experimental Generation of Interpersonal Closeness” in Personality and Social Psychology Bulletin (1997).

Tym sposobem psycholog udowodnił, że w odpowiednich warunkach bliskość może narodzić się między zupełnie obcymi sobie osobami. Wyniki podobnych badań sugerują, że w tym wypadku kluczowy był nie proces wzajemnego poznawania się przez pytania, ale właśnie konieczność utrzymania kontaktu wzrokowego przez określony czas. W tym kontekście powiedzenie o miłości od pierwszego wejrzenia wydaje się szczególnie trafne, a że uproszczenia są solą reklamy, kilka marek postanowiło wykorzystać ten koncept do promocji, z bardzo różnym skutkiem.

Prudential Singapur zastosował go, by pokazać, że warto chronić relacje z osobami nam najbliższymi. W reklamie widzimy, jak w siebie nawzajem wpatrują się partnerzy, rodzice i dzieci czy rodzeństwo.

Spot koncertowo gra na emocjach, co jest jednym z podstawowych trików z reklamowego podręcznika, jednak trudno podważać trafność przekazu. Wielu z nas uświadamia sobie, jak droga jest nam druga osoba w chwili, gdy jest już za późno, więc Prudential zachęca, by dostrzec to w porę i zadbać o najbliższych, gdy wciąż możemy to zrobić.

Zdecydowanie trudniej doszukać się sensu powoływania się na eksperyment przez markę Ray Ban. Kontekst wpatrywania się w oczy wprawdzie kojarzy się z okularami (choć tych w filmach nie ma), a spoty są bardzo emocjonalne i chwytają za serce… do chwili, gdy uświadomimy sobie, że w gruncie rzeczy chodzi o sprzedaż okularów.

Najbardziej trafnie pomysł wykorzystało Amnesty International w serii najnowszych spotów mających pokazać, że cztery minuty wystarczą, by uchodźcy i Europejczycy, z pozoru skrajnie różni, przestali być sobie obcy. Do spotkań doszło w Berlinie, niedaleko słynnego Checkpoint Charlie, gdzie naprzeciw siebie zasiedli przede wszystkim Syryjczycy, którzy trafili na kontynent przed kilkoma miesiącami, oraz obywatele Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Belgii. Za pomysł i realizację odpowiada polski oddział Amnesty International.

Jej celem było odejście od mówienia o uchodźcach w kontekście liczb. W publicznej debacie dominują informacje o tym, ilu ludzi czeka na pomoc i jak wiele będzie ona kosztować, przez co zapominamy, że za liczbami stoją konkretni ludzie, którzy tak jak my mają swoje cele, marzenia, pragnienia i bagaż doświadczeń.

Czy takie akcje mają szansę zmienić spojrzenie na uchodźców? Na pewno są dobrym początkiem na tej drodze.