Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Czy jest życie po Facebooku?

Mówisz: social media, myślisz: Facebook. Serwis Marka Zuckerberga stał się synonimem społecznościowej komunikacji i ulubionym narzędziem promocyjnym marek, mimo ciągłego rzucania im kłód pod nogi. A jeśli nie Facebook, to co?

Wszystko wskazuje na to, że już niedługo prowadzenie firmowych profili na Facebooku przestanie mieć sens. Marketerzy już od dłuższego czasu obserwują systematyczny spadek organicznego zasięgu postów, co doprowadziło do sytuacji, w której niepromowane posty publikowane przez marki mają szansę dotrzeć do zaledwie 2% fanów.

W 2015 r. ten i tak żenująco niski wskaźnik jeszcze się zmniejszy, ponieważ zgodnie z zapowiedziami na firmowym blogu, Facebook ma zamiar jeszcze bardziej ograniczyć zasięgi wszystkich postów o typowo promocyjnym charakterze. Decyzja ma być podyktowana badaniami prowadzonymi wśród użytkowników, którzy woleliby widzieć na swoich tablicach mniej treści promocyjnych niż dotychczas. Cięcia zapewne dotyczyć będą zasięgu organicznego, a nie płatnych form promocji, więc robiąc ukłon w kierunku użytkowników, Facebook odwraca się plecami do marek. Jeśli będą chciały odnieść jakiekolwiek korzyści z obecności na FB, muszą płacić.

W tej sytuacji natychmiast nasuwa się pytanie: czym zastąpić Facebooka? Nate Elliot z firmy analitycznej Forrester sugeruje zwrot ku nieco zapomnianym stronom firmowym, które mogą stać się sprawnym narzędziem społecznościowym, znajdującym się pod pełną kontrolą samej marki, a nie podmiotu zewnętrznego, który stawia własne warunki. Potencjał tego kierunku podkreślają dane z raportu firmy Forrester, zgodnie z którymi Amerykanie chcący uzyskać informacje na temat marki są trzy razy bardziej skłonni odwiedzić w tym celu jej stronę firmową niż profil na Facebooku. Jeśli więc uda się zbudować społeczność wokół strony, udostępniając użytkownikom narzędzia ułatwiające interakcję, prowadzenie osobnego profilu w zewnętrznym serwisie stanie się zbędne.

Elliot radzi również, żeby na dobre pożegnać się z myślą, że nie ma marketingu bez Facebooka, ponieważ mamy do dyspozycji dużo znacznie lepszych alternatyw. Jedną z nich może być sprawny e-mail marketing, co również potwierdziły badania Forrestera. Amerykański internauta chcący pozostać w kontakcie z marką, chętniej zapisze się do newslettera niż odwiedzi jej profil na Facebooku. Za e-mail marketingiem przemawia również fakt, że maile docierają do kilkudziesięciu procent odbiorców, a posty promocyjne zaledwie do 2%, a o treści wiadomości wysłanej na skrzynkę elektroniczną decyduje wyłącznie nadawca. W tej sytuacji subskrybent newslettera staje się bardziej wartościowy od fana na Facebooku.

Czy jest życie po Facebooku? Marketerzy już teraz muszą odpowiedzieć sobie na to pytanie i pogodzić się z nieuchronną zmianą przyzwyczajeń.