Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Marcin Majzner: bez porażki sukces to przypadek

W czasach permanentnego propsowania na sukces postanowiliśmy zająć się drugą stroną medalu, czyli porażką. O tym, jak ważne są potknięcia i nieudane projekty w biznesie rozmawiamy z Marcinem Majznerem z cupsell.pl.

Wypuściliście jakiś czas temu kampanię viralową – filmy video, w
których Ty też bierzesz udział. Nie bałeś się, że kampania będzie
niewypałem?

Nie:) Mam wyczucie i sporą empatię, wiem jak ludzie odbierają pewne rzeczy
zwłaszcza w internecie. Poza tym nie mieliśmy nic do stracenia.
Spodziewałem się, że chwyci.

Ile projektów próbowałeś realizować zanim zacząłeś na nich zarabiać?

Gdybym chciał wymienić wszystkie, byłoby trudno. Miałem radio internetowe, byłem wydawcą studenckiej gazety,
organizowałem koncerty, stworzyłem stronę ogłoszeniową, miałem sklep
internetowy, stoisko z hot dogami, rozwoziłem kawę na rowerze, i dużo, dużo innych.

Jaka była Twoja największa porażka biznesowa?

Hot-dogi. Chociaż biznes był rentowny to totalnie nie moja bajka,
gastronomia rządzi się swoimi prawami i dzięki temu doświadczeniu wiem, że nie
należę do ich świata.

Kiedy odpuszczasz i uznajesz coś za porażkę? Czasami ludzie brną w
projekty i próbują je reanimować. W którym momencie trzeba dać sobie spokój?

Błędy się popełnia, wyciąga się wnioski i próbuje ponownie w inny
sposób. Słowo „porażka” raczej w moim języku nie istnieje. „Klapa” czy
„plajta” tak, ale to że nie powiódł mi się jakiś projekt czy biznes to
nie jest porażka tylko nauka. Nie popełniając błędów nie można się
niczego nauczyć. Ekspert to ta osoba, która popełniła wszystkie możliwe
błędy w danej dziedzinie.

Jeżeli widzę, że coś nie działa reaguję bardzo szybko, nie mam
sentymentów, dodatkowo za każdym razem gdy podejmuję jakąś decyzję
zakładam, że się mylę i biorę pełną odpowiedzialność za efekty.

W jednej z książek spotkałam się ze stwierdzeniem, że domeną
polskiego biznesu było to, że porażka stygmatyzuje, natomiast w USA
czymś normalnym jest to, że ktoś ponosi porażkę. Oznacza to, że
próbuje i ma odwagę działać. Myślisz, że nowym pokoleniom Polaków,
tym, które realizują się w e-biznesie, bliżej już do tego
amerykańskiego podejścia?

Powoli edukujemy się w tę stronę. Coraz więcej ludzi mówi na głos
ile projektów „ubili” zanim odnieśli sukces. Myślę, że nowe pokolenie
będzie już bardziej świadome.

Myślisz, że możliwe jest przekucie każdej porażki nie tyle w
sukces, co w zwyczajną życiową sytuację, która wzbogaca doświadczenie?
Sukces bez porażek smakowałby gorzej?

Oczywiście, bez porażki sukces to bardziej przypadek. Gdyby nie
porażka z moim internetowym sklepem z koszulkami nie stworzyłbym
CupSell.pl

Jakie porażki bolą najbardziej, a które motywują do tego, by robić
coś lepiej?

Bolą te, które można było przewidzieć na podstawie dostępnych danych
lub poprzednich błędów.

Ostatnie pytanie, trochę przewrotne – czy sukces bywa szkodliwy?

Może być, jeśli jest wyłącznie dziełem przypadku – wtedy twórca nie wie
dlaczego do niego doszło. To bardzo szkodzi, czasami widzę takich
ludzi którzy potem uczą innych jak osiągnąć sukces, smuteczek 🙂