Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Michał Michalski i Tomasz Stachewicz z Bookrage: nie traktujmy czytelników jak frajerów

Czytelnictwo w Polsce podobno spada, a tymczasem mamy przed sobą kolejna edycję BookRage, oferującą pakiet książek w dystrybucji elektronicznej, w którym to klient decyduje o jego cenie. Dziś na ten temat rozmawiamy z Michałem i Tomaszem,twórcami całej idei.

Która to już edycja Bookrage? Czego tym razem możemy się spodziewać?

To już dziewiąta odsłona, tym razem zawierająca kryminały w pakiecie. Poprzednio oferowaliśmy fantastykę, fantasy, sci-fi, jak również eseistykę. Nie zamierzamy ograniczać się do wąskiego zbioru gatunków.

Jak to się zaczęło i dlaczego w ogóle e-książki? Przecież podobno ludzie nie czytają.

Najłatwiej obarczyć winą klienta, obrazić się i żalić w mediach. Tymczasem Polacy czytają i korzystają z rewolucji e-książkowej, może jeszcze nie w taki sposób jak np. Niemcy, ale i tak nasz rynek e-czytelnictwa jest zaskakująco dobrze rozwinięty. Zwłaszcza biorąc pod uwagę brak w Polsce Amazona (co nie przeszkadza Kindle’owi być najpopularniejszym czytnikiem e-booków) oraz analogicznego sprzedawcy (Empik zajął się sprzedażą czytników zanim poszerzył zakres działalności o e-książki).

Tomasz Stachewicz
Tomasz Stachewicz – z wykształcenia fizyk, z zamiłowania i zawodu programista. Człowiek jednej pasji: poza programowaniem, prowadzeniem firmy programistycznej (Rebased), organizowaniem spotkań programistów (WRUG) i uczenia na warsztatach z programowania (Rails Girls, Coder’s Lab), programuje startupy: BookRage, GamesRage, ComicsRage. Rzadkie chwile z dala od ekranu spędza jeżdżąc na motocyklu lub trenując crossfit.

Michał (?)
Michał Michalski – doktoryzuje się z kulturoznawstwa, poza uczelnią zajmuje się zmienianiem kultury (na lepsze!) poprzez startupy. Oprócz trio BookRage-GamesRage-ComicsRage współtworzy Lifetramp. Kiedy nie czyni świata lepszym, pochłania książki, gra na basie i ćwiczy boks.

Dotychczas udało nam się udowodnić, że zaoferowanie pierwszoligowej treści w atrakcyjnej cenie generuje sprzedaż wprawiającą w osłupienie największe krajowe sklepy z e-książkami. Istnieją zatem czytniki e-booków oraz ogrom literatury na najwyższym poziomie, są również czytelnicy zainteresowani wartościowymi treściami – spoiwem łączącym te elementy jest atrakcyjna cena książki. E-book w cenie 10-20% niższej niż wydanie papierowe (którego głównym kosztem według wydawców jest fizyczne wydrukowanie egzemplarza), nie jest atrakcyjny dla klienta, jest to traktowanie ich jak frajerów.

Odwołując się do przykładu: w grudniu oferowaliśmy pakiet z klasykiem polskiego sci-fi – Januszem Zajdlem. Sprzedaliśmy ich prawie 5 tysięcy w ciągu dwóch tygodni trwania akcji. 5 tysięcy pakietów po 5 książek to de facto 25 tysięcy książek w 2 tygodnie. Niewielu jest autorów którzy w „tradycyjnej” sprzedaży e-książek osiągają zbliżone wyniki.

Skąd wziął się akurat taki pomysł na sprzedaż e-booków? Dlaczego nie w formie e-sklepu dostępnego przez całą dobę?

Sama koncepcja zaczerpnięta została z rynku gier komputerowych, na którym również jesteśmy obecni jako Gamesrage. Swego czasu przyszedłem do Tomasza i po krótkiej rozmowie postanowiliśmy przenieść model sprzedaży spopularyzowany przez HumbleBundle do świata muzyki. Tak powstało MusicRage, który to serwis z racji rozwoju serwisów streamingowych zawiesiliśmy. Zastosowanie wspomnianego modelu do ebooków mieliśmy w głowie od początku, ale nie chcieliśmy się tego podejmować bez kontaktu z autorami i przygotowania merytorycznego. Kiedy z pomysłem zrobienia „MusicRage z e-bookami” zgłosił się do nas Paweł Dembowski, wiedzieliśmy że mamy już wszystko.

Sama forma jest rodzajem promocji i zabawy. Zapłać ile chcesz, ale masz na to tylko 2 tygodnie. Nie zdążysz? Zapomnisz? Twoja strata.
Nie ma co ukrywać (zresztą o modelu HumbleBundle powstało już wiele opracowań naukowych), że częścią tego modelu jest skłonienie do zakupu impulsowego.

Kto ocenia książki, które są u Was dostępne? Czy istnieje jakaś selekcja i kto może się do Was zgłosić z własną książką?

Selekcji dokonuje przede wszystkim Paweł, w głównej mierze opieramy się na jego guście. Zgłosić może się do nas każdy, kto posiada prawa do swojej pracy, niezależnie od popularności. Nie możemy zagwarantować, że każda pozycja znajdzie się w pakiecie, ale jeśli praca jest dobra, to istnieje na to duża szansa.

Czy będzie edycja z książkami dla dzieci?

Mieliśmy już taki pomysł, jest jednak duże „ale”. Książki dla dzieci to osobna dziedzina sztuki, w której kolorowy obraz jest co najmniej tak samo ważny jak tekst. Czytniki, szczególnie czarno-białe, nie oddadzą całości wrażeń wiążących się z przeglądaniem, dotykaniem i czytaniem wraz z dzieckiem pięknie ilustrowanej lektury.

Bogata oprawa graficzna książek skierowanych do najmłodszych odbiorców bliższa jest koncepcji komiksu, który w swojej cyfrowej formie wciąż jest w powijakach. My również staramy się to zmienić poprzez nasz czwarty serwis – ComicsRage.

Rozmawiała Małgorzata Litorowicz