Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Pani od Psich Sucharków. Rozmowa z Marią Apoleiką

Na początku był żart, potem pierwszych pięćdziesięciu fanów. Dziś Psie Sucharki stały się rozpoznawalną marką oraz czynnikiem, który zjednoczył fantastyczną internetową społeczność. Współtworzony przez Marię Apoleikę i Kubę Gornowicza fanpage prezentujący ilustracje tej pierwszej stał się jednym z fenomenów polskiego internetu. Sama Maria Apoleika jest zaś wyjątkową ilustratorką, która na swoim koncie ma znacznie więcej dokonań. Z nami rozmawia o dorastaniu w domu pełnym książek i spacerów, czujnych fanach, oraz o tym, jak od Sucharków można dojść do ilustrowania książek.

Mówi się, że internet jest królestwem kotów, a jednak psie sucharki znalazły uznanie i skupiły wokół siebie sporą ilość psiarzy i miłośników tych zwierzaków. Czy kiedy rysowałaś pierwszy obrazek spodziewałaś się, że to wszystko może doprowadzić do takiej sytuacji?

Poniekąd. Przeczuwałam, że to dobry pomysł, bo Polacy kochają psy, miłością często wynaturzona, ale bardzo silną. Wiedziałam, że proponuję projekt najlepszej osobie, z jaką można go zrealizować, a także, że jestem w stanie wygenerować bardzo dużo pomysłów na żarty okołopsie. Miałam pewne doświadczenie w skutecznym wrzucaniu obrazków do internetu. Nie przewidziałam jednego – że to wszystko zaskoczy aż tak, że lajki będą pojawiać się tysiącami.

10806198_836783806374455_2037387414404424455_n

Generalnie staram się nigdy nie nastawiać, wiec tez za bardzo nie wczuwałam się w zastanawianie, jakie losy czekają Psie Sucharki.

Możesz powiedzieć więcej o swojej internetowej przeszłości? Ja najsilniej jednak kojarzę Cię na przykład dzięki takim ilustracjom jak okładki płyt dla Oficyny Biedota.

Ciekawe, bo to był taki spontan dla znajomych zrobiony, chyba nawet nie mam tego w swoim portfolio.

Internet, od kiedy zaczęłam mniej więcej świadomie zajmować się rysowaniem, ilustrowaniem, traktuję jako najlepszą i naturalną platformę pomiędzy twórcą, a widzem. zdarzyło mi się popełnić przed Sucharkami kilka rysunków (np o ACTA: goła baba i kotek słuchają radia i słyszą- „całkowity zakaz gołych bab i małych kotków”, albo „naukowcy odnaleźli ślady trampek małego dinozaura”), które to, lepsze, czy gorsze, pokazały mi, ze są w stanie przemierzać internety i sobie tam całkiem dobrze radzić.

Żeby nie było- Sucharki traktuje jako dającą satysfakcję, bardzo przyjemną, przynosząca profity, ale jednak marginalną cześć mojej działalności, nazwijmy to, artystycznej. Fajnie, że dzięki nim mogę ilustrować książki.

apoleika6


Zatrzymajmy się na chwilę przy egzystencji grafika w świecie internetu, od kilku lat to właśnie obrazki triumfują, ludzie dzielą się nimi znacznie chętniej. Czasem jednak zapominają o autorach, albo nawet z premedytacją wycinają podpisy – Jak ty się do tego odnosisz?

Fani Sucharków są specyficzni- jest ich obecnie ponad 117 000, wielu z nich czuje się częścią samorzutnie powstałej na fanpejdżu społeczności. Jeśli gdzieś znajdą Sucharka z obciętym podpisem, są srodzy i bezlitośni.

11986348_972112812841553_5969670691987593101_n

Generalnie, jeśli ktoś obcina podpis i po prostu gdzieś umieszcza, to szczególnie nie protestuję, chyba, że dostanę np 100 powiadomień od fanów, wtedy interweniuję, bo vox populi. Jest to może niezbyt elegancki proceder, ale też niezbyt szkodliwy, zwłaszcza, że z podpisem, czy bez, sucharki są marką rozpoznawalną. Natomiast osoby, które rąbią obrazki i używają ich w celach komercyjnych ścigamy dość bezwzględnie.

O takich przypadkach też zresztą dowiadujemy się od fanów- stanowią zupełnie nieprawdopodobną siatkę wywiadowczą, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni.

Sucharki potrafią też skłonić ludzi do dzielenia się swoimi opowieściami, słyszałam, że dużo ich dostajecie?

Owszem, dużo.

Z tego, co kojarzę, Sucharki wspierały też akcje charytatywne związane z pieskami, prawda?

Narysowałam charytatywnie kilkadziesiąt obrazków promujących adopcję lub sterylizację. Tworzyłam grafiki na potrzeby konkretnych akcji pomocy psom w opałach dla rozmaitych fundacji i schronisk. Zrobiliśmy świąteczną aukcję dla naszej ulubionej fundacji dla Mikropsów. Wyszła nadspodziewanie efektywnie. Wsparliśmy też śląskie króliki z fundacji ZaKróliczeni i kilka innych fundacji. W Polsce brakuje systemowych rozwiązań dotyczących opieki nad zwierzętami. Ludzie, którzy się tym zajmują, to przeważnie totalnie przeciążeni pracą partyzanci, jeśli możemy im trochę pomóc, to pomagamy.

10301439_933460973373404_6867521355269793507_n

Wspominałaś, że Psie Sucharki stały się rozpoznawalną marką. Faktycznie dostajesz dzięki nim dużo zleceń?

Tak. Ilustruję właśnie kolejną książkę, robię prasowe drobiazgi. Tak to działa – ludzie trafiają na mnie, bo robię Sucharki. Dowiadują się, że mam też swój autorski kontent niesucharkowy i widzą, że jest on dobrym, więc dochodzi to współpracy rozmaitej. (śmiech)


Pamiętasz artystów, którzy najsilniej wpłynęli na to, że chcesz rysować i kształtowali twój styl?

Brzmi to może dziwnie, ale był to między innymi Brueghel (“Zabawy dziecięce”), Memling (“Sąd ostateczny” z Muzeum Narodowego w Gdańsku), Baranowski i Rosiński. Później Tove Jansson. Byłam dziwnym, neurotycznym dzieckiem wychowującym się w domu, w którym brakowało wszystkiego za wyjątkiem książek – w tym dużej ilości albumów i komiksów – oraz dużej ilości spacerów i częstych odwiedzin w muzeach, galeriach i gdańskich kościołach.

apoleika3


Czujesz, by w ostatnich latach bardziej doceniało się ilustratorów? Wyrosło całkiem fajne pokolenie nowych twórców, którzy stają się rozpoznawalni. Ludzie chyba zaczynają też kojarzyć nazwiska i łączyć je z określoną estetyką, prawda?

Chyba tak. Zdaje się, że coś się odblokowało. Jest sporo ludzi robiących świetne ilustracje. Wydawane są piękne książki. Bardzo mnie to cieszy.

[podobne_ilustracje]