Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Mateusz Miernikowski – Szukanie pracy jest jak podryw

Szukanie pracy jest jak podryw – to nie jedyne porównanie, jakie padło z ust Mateusza Miernikowskiego, właściciela agencji social relations Konceptika, podczas naszej rozmowy.

Zapytaliśmy go o podejście do poszukiwania pracy w promocji, modę na wysyłanie kreatywnych CV oraz kreatywność w ogóle.

AdMonkey: “Kreatywność to słowo wytrych, którym można zasłonić niekompetencję, brak wiedzy, starań i wysiłków. Sama kreatywność nic nie znaczy, dobre pomysły ma każdy idiota.” Zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

Mateusz Miernikowski: Jasne. David Ogilvy w książce „Wyznania człowieka reklamy” napisał: „Jeśli reklama nie sprzedaje produktu, to nie jest kreatywna”. Mówiąc prościej – jeśli kreatywność zastosowana w promocji nie przekłada się na sprzedaż – nie ma racji bytu. Podobnie jest z CV. Część z nich jest kreatywna, część przaśna, a część nie. Rodzi się zatem pytanie: co jest efektywne, czyli na podstawie czego pracodawca wybiera osobę, którą zaprosi na rozmowę? Zależy od firmy, w jednej usłyszałem, że zostałem zaproszony na rozmowę, bo mam ładną buzię 😉 W naszym przypadku decyzję podejmujemy na podstawie realizacji briefu z zadaniami. Zdarzają się Cvki w prążki, kwiatuszki i bałwanki (serio!), jednak nawet najładniejszy bałwanek na świecie nie przekona nas do siebie tak, jak dobrze wykonane zadanie rekrutacyjne.

AdMonkey: Jak to wygląda w praktyce?

Mateusz Miernikowski: We wrześniu zorganizowaliśmy rekrutację na stanowisko Copywritera, przyszło ponad 220 zgłoszeń. W odpowiedzi każdy zainteresowany dostał od nas do zrealizowania podziękowanie za zainteresowanie ofertą i 4 zadania copywriterskie do realizacji – nie było tam nic, co wymagało czytania w myślach, przewidywania przyszłości czy innych supermocy. Wystarczyło przeczytać ze zrozumieniem treść zadania i je wykonać, np. trzeba było napisać tekst reklamy do 91 znaków, albo po 3 posty do 3 profili na Facebooku. Z tych zgłoszeń otrzymaliśmy tylko 20 maili (!) ze zrealizowanymi zadaniami, ale tylko 2 (!!!) były poprawnie wykonane. Kandydaci rozpisywali się do 300 znaków w zadaniu z reklamą, lub dostawaliśmy po jednym tekście do profili. Innym razem wysłałem zadanie testowe i w odpowiedzi otrzymałem pytanie: „Ile mi zapłacisz za rozwiązanie tego zadania? Zbyt się szanuję, by pisać za darmo, poza tym wielcy nie muszą się testować.”

Na zakończenie powiem, że na każde otrzymane zadanie odsyłałem maila z feedbackiem – i choć najczęściej otrzymywałem podziękowanie, ponieważ podobno większość firm go nie wysyła, to zdarzały się takie odpowiedzi jak: „Hehe, nie dziwię się ze chujowo wyszło, nigdy wcześniej nie pisałem, lol”.

AdMonkey: Skąd się bierze to podejście do rekrutacji? Przecież to nie tylko kwestia pojawiania się na rynku pracy kolejnego pokolenia.

czytaj:   Chcesz sprzedawać więcej przez internet w 2016 roku?

Mateusz Miernikowski: Dużo osób zaczynających karierę ma po prostu trochę źle ułożoną w głowie wizję siebie i pracy. Myślą, że nie muszą się starać, bo im się należy oraz, że pracodawca musi zapewnić wszystko na co pracownik ma ochotę. Ludziom też zwyczajnie się nie chce. Myślą, że gdy nie ma się doświadczenia powinno wystarczyć wysłanie do agencji CV albo powiedzieć, że prezesa agencji spotkało się na Social Media Day. A przecież, jeśli pracodawca szuka pracownika, to wymaga od niego określonych kompetencji. Jak daję kandydatowi zadanie, to ono więcej mi o nim powie niż wymyślne CV. Dowiem się na przykład, czy rozumie czytany tekst oraz czy potrafi dotrzymać deadline’u – a to w każdej agencji jest mega ważne (jeśli w zaciszu własnego domu ktoś ma problem ze zrozumieniem 5 zdań, to co będzie w pracy, kiedy zwali mu się na głowę szereg obowiazków, pięciu Project Managerów i Klient, któremu nic się nie podoba?). Niedawno w NaTemat.pl Michał Wolniak (Prezes VML Poland, niedawno Heureki) i Artur Kurasiński (bloger) pisali o pomysłach na to jak znaleźć pracę w branży. Poleciał na nich ogromny hejt, co było po prostu głupie – zamiast wyciągnąć z tekstów, że liczy się inicjatywa i zaangażowanie w poszukiwanie pracy, to skupili się na Pociągu z mięsem.

AdMonkey: Temat praktyk jest dość gorący. W sieci nie brakuje opinii i skarg, że pracodawca najpierw szuka praktykanta, którego traktuje jak tanią siłę roboczą, a po okresie próbnym go wyrzuca.

Mateusz Miernikowski: Na pewno część firm tak robi, ale jeśli stanowisko wiąże się z odpowiedzialnością, to wymiana praktykantów jest bez sensu. Da się stwierdzić, w jakie praktyki warto się zaangażować, a w które nie – jeśli masz zająć się realizacją zadań, które łatwo zastąpić (przepisywanie danych z excela, rozdawanie biletów w teatrze, trzymanie mikrofonu podczas wywiadów) to nie licz na stałą pracę, to może robić każdy. Skup się na takich praktykach, które Cię rozwiną i sprawią, że Twoje kompetencje trudno będzie zastąpić. Na przykład wsparcie kreatywne w brainstormach, pomoc w ofertowaniu, copywriting (np. dla klientów, których obsługa wymaga sporej wiedzy produktowej), strategia etc.

U nas takie praktyki trwają miesiąc (tak podajemy w ogłoszeniach), ale już po tygodniu, dwóch, widać, czy osoba będzie pasować do zespołu, czy nie – wtedy najczęściej kończymy praktyki wcześniej i proponujemy umowę lub żegnamy się bez swady (o czym informujemy na początku praktyk). Wielokrotnie odmawialiśmy przyjęcia do firmy właśnie dlatego, że po praktykach nie mogliśmy zagwarantować pracy.
Na koniec dodam, że 70% naszego zespołu to osoby, które zaczynały od praktyk a spośród wszystkich praktykantów tylko jednej nie została zaproponowana umowa (za co się obraziła i zgłosiła nas Państwowej Inspekcji Pracy).

czytaj:   Seriale z miłością w tytule najgoręcej komentowane w social media

AdMonkey: Pamiętasz jak Ty zaczynałeś?

Mateusz Miernikowski: Jasne, na studiach pracowałem od 8 do 16 w różnych firmach (głównie w branży IT), od 16 do 21 miałem studia wieczorowe. Często w weekendy pracowałem na magazynie u ojca, fajna sprawa, pomagała trochę uwolnić głowę. Może dlatego mam trochę inne podejście do pracy i nie jestem taki roszczeniowo nastawiony do życia. Ojciec mi kiedyś powiedział „synu, jeśli chcesz zarabiać dużo pieniędzy to nie wystarczy usiąść, zacisnąć mocno oczy i powtarzać sobie >chcę zarabiać dużo pieniędzy, chcę zarabiać dużo pieniędzy<”. Wszystko da się załatwić tylko trzeba na to poświęcić czas i zaangażowanie. Kulczyk kiedyś powiedział, że najlepszym sposobem na zostanie milionerem jest otrzymać spadek; jeśli więc nie możesz na niego liczyć, przygotuj się na tony stresu i wysiłku – to nie jest tak, że wchodzisz na rynek z nową firmą i wszystkie przedsiębiorstwa świata mówią: Świetnie, że jesteście, nareszcie! Całe życie czekaliśmy właśnie na Was! Spytajcie Michała Sadowskiego z Brand24 😉

Często słyszę, że w Polsce nie ma pracy. Praca jest, tylko w zawodach, którymi się interesujesz często trzeba zacząć od niższej stawki niż można zarobić np. zmywając naczynia w UK. Przez jakiś czas trzeba to przeboleć – jeśli jesteś dobry/dobra, Twoja praca obroni się sama.

AdMonkey: Jeśli bardzo chcesz pracować w danej firmie to szukasz takiego rozwiązania, żeby się do niej dostać. Samo to, że aplikujesz do danej agencji i zaczynasz się zastanawiać, czego jej brakuje, to już jest świetne podejście.

Mateusz Miernikowski: Oczywiście! Szukanie pracy to podrywanie – nie wystarczy, że podejdziesz, rzucisz info kim jesteś i będziesz czekać na efekt. Wszyscy wiemy, że jeśli nie jesteś Ronaldo albo Kate Moss to tak nie działa 😉 Musisz dać coś, co będzie interesujące, zachęcające do rozmowy, potwierdzające Twoje kompetencje – z pewnością nie będą to jednak bałwanki na CV. Patrzysz, czy macie cechy wspólne. Analizujesz, czego potrzebuje agencja i co możesz do niej wnieść. Trzeba pokazać, że wykonało się jakąś pracę mimo, że nikt tego od Ciebie nie wymagał. Proponuję przeczytać „Winning” Welcha, jest tam rozdział o pracownikach i awansach i duuużo fajnych info o inicjatywie.

czytaj:   Internety piszą - kolejny pakiet e-bookowy od BookRage

AdMonkey: Wróćmy jeszcze do kreatywności. Brief ma z nią chyba niewiele wspólnego. To czysta realizacja zadania. Kiedy zatem jest czas na kreatywność?

Mateusz Miernikowski: Kreatywność jest ułamkiem pracy nad briefem, bo praca w agencji ma trochę inny charakter. W ogromnym skrócie: masz brief od Klienta, analizujesz charakter marki, doprecyzowujesz cele (często określa je Klient, ale jeszcze częściej wymagają doprecyzowania) i tworzysz na podstawie budżetu realną do realizacji strategię, która będzie realizowana przez kreacje wynikające z pomysłów wygenerowanych podczas brainstormów. Nam jako agencji ma zależeć na osiągnięciu celów postawionych przez Klienta, a nie otrzymaniu 364 statuetek Pięknych Reklam i Fenomenalnych Projektów. Póki co skupiamy się w 100% na Klientach, ale nie wykluczam, że za jakiś czas zaczniemy się do takich konkursów zgłaszać.

AdMonkey: Weźmy taką sytuację – zgłaszają się do Ciebie dwie osoby. Jedna wypełni Twój brief poprawnie, ale nie będą to jakieś spektakularne pomysły, a druga napisze coś super, ale to nie mieści się we wskazanych przez Ciebie ramach. Co wtedy?

Mateusz Miernikowski: Wtedy robimy rekrutację jeszcze raz, aby znaleźć osobę realizującą idealnie brief ze spektakularnymi pomysłami 😉 Czasem zdarza się, że kreatywny wpadnie na pomysł, który jest całkowicie oderwany od briefu Klienta, ale równocześnie jest genialny i Klient da się przekonać do zmiany potrzeb, jednak najczęściej agencja jest zatrudniana do realizacji celów marketingowych, a nie do ich opracowywania, a już tym bardziej podważania celów ustalonych przez zarząd.

Brief rekrutacyjny wysyłam nie jest po to, aby zamknąć kreatywność kandydata w pudełku, ale by dać mu ramy, które pozwolą na realizację celów. Co z tego, że stworzony przez niego tekst reklamowy na Facebooka będzie najlepszym jaki czytałem, jeśli będzie miał 500 znaków, a Facebook pozwoli wrzucić tylko 91?

AdMonkey: Czy masz jakieś motto, którym kierujesz się w życiu?

Mateusz Miernikowski: Jasne. Jan Nowicki w filmie Wielki Szu powiedział: „Szczęście trzeba umieć sobie zorganizować”.

AdMonkey: Idealnie podsumowuje naszą rozmowę.

Mateusz Miernikowski: Zgadza się. Dzięki!

—————-

Mateusz Miernikowski – przedsiębiorca, CEO, CCO i CCC agencji social relations Konceptika, strateg, psycholog. Pracuje z takimi markami jak Grupa Żywiec, Cenega, Electronic Arts, PlayStation.