Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Zagrożenia wynikające z grywalizacji – część 2

W drugiej części artykułu kontynuujemy temat zagrożeń związanych z grywalizacją. Tym razem przyjrzymy się temu, w jaki sposób dobrze prowadzona gamifikacja może motywować pracowników do działania i wskażemy błędy, które obniżają jej skuteczność.

Programowanie na sukces

W pracy źle prowadzona grywalizacja może dać skutki odwrotne do zamierzonych. Mierzenie zaangażowania pracowników, wyznaczanie im zadań, nagradzanie i tworzenie rankingów ma służyć zwiększeniu ich efektywności, co w konsekwencji powinno się przekładać na poprawę relacji z klientami. Jeśli jednak system stanie się subtelnym narzędziem opresji, które stawia na piedestale wyniki, a nie klienta, praca włożona w śrubowanie norm pójdzie na marne.
Tego rodzaju programowanie na sukces związane z grywalizacją może być zgubne w skutkach, choć zdaniem Pawła Tkaczyka prowadzone umiejętnie ma również dobre strony. – Psychologia behawioralna – której założenia odchodzą powoli do lamusa, ale jednak…– twierdzi, że da się nas programować i grywalizacja jest w stanie (do pewnego stopnia) to robić. Problemem jest brak zastanowienia, co tak naprawdę programować powinniśmy. Bo jeśli rzeczywiście nastawimy się na „zwiększenie ilości wykonanych telefonów”, będziemy mieli fabrykę zombie a nie zakład pracy – mówi.

czytaj:   Najnowsze trendy w e-mail marketingu na WARSAW EMAIL SUMMIT 2013

W takim systemie bardzo łatwo zatracić się centrom obsługi klienta, których efektywność jest monitorowana ze szczególnym zaangażowaniem. Pracownicy call center mają bardzo konkretne cele oraz ścieżki awansu i pracują pod dużą presją, co sprawia, że człowiek po drugiej stronie słuchawki staje się jedynie środkiem do osiągnięcia celu, a nie partnerem w relacji, która powinna prowadzić do obopólnych korzyści. W tej sytuacji wewnętrzna motywacja do dobrej pracy również spada, trudno więc się dziwić, że w centrach telefonicznych wielkich koncernów następuje tak duża rotacja pracowników.


Paweł Tkaczyk

O zagrożeniach płynących z grywalizacji rozmawiamy z Pawłem Tkaczykiem, autorem książki “Grywalizacja”.

Gra jak narkotyk

Fiksowanie się wyłącznie lub głównie na nagrodach może mieć też znacznie poważniejsze skutki. Wielu obserwatorów i badaczy grywalizacji podkreśla, że w formie skrajnej stosowanie tej taktyki może prowadzić do uzależnień – system motywujący pracowników czy klientów wyrasta na podobnych podstawach jak hazard. W obu przypadkach chodzi o zdobywanie nagród lub podnoszenie statusu, przy czym każde nowe osiągniecie pociąga za sobą chęć zdobycia kolejnego. Hazardzista w pewnym momencie zostaje sam z nałogiem, ale uczestnikowi grywalizacji w pracy towarzyszy presja ze strony konkurencji, która dla niektórych może okazać się zbyt wielka.

czytaj:   Oficjalny podręcznik Adobe Illustrator CS6/CS6 PL - recenzja

Jakość to podstawa

Marketingowe narzędzia bazujące na grywalizacji, takie jak aplikacje, również zbierają coraz gorsze opinie. Zgodnie z raportem firmy informatycznej Gartner, do 2014 roku aż 80% aplikacji bazujących na gamifikacji stanie się bezużyteczna, głównie ze względu na kiepskie wykonanie, ale również nieumiejętność dostrzegania oczekiwań odbiorców. Jednak zdaniem Pawła Tkaczyka źródło problemów leży gdzie indziej. – Schyłek, znudzenie aplikacjami opartymi o grywalizację wynika – moim zdaniem – z braku zaimplementowania konceptu „flow” – mówi – Zgodnie z tą teorią postrzegana trudność wyzwań powinna rosnąć wraz z postrzeganym wzrostem poziomu umiejętności gracza. Innymi słowy: gra staje się tym bardziej wymagająca, im lepsi w nią jesteśmy – dodaje Tkaczyk i podkreśla, że największą bolączką kiepskich aplikacji grywalizacyjnych jest nuda. – Jeśli wyzwanie jest łatwe a gracz wprawiony, pojawia się znudzenie – i to ono jest przyczyną „odstawiania” aplikacji czy programów lojalnościowych opartych o grywalizację. W programach tych po prostu wyzwania są zawsze na tym samym poziomie a użytkownicy, dla których ten poziom był fajny jeszcze kilka tygodni wcześniej, dziś postrzegają go jako nudny – dodaje Tkaczyk. Do wspomnianych uwag można dodać również zbyt wysokie oczekiwania – aplikacje grywalizacyjne są jedynie dodatkiem do działalności podstawowej, który może, ale wcale nie musi przełożyć się na zyski.

czytaj:   Mobilny boom – obiecujące perspektywy marketingowe w Europie Środkowo-Wschodniej

Jak widać, grywalizacja dla niezorientowanych może okazać się prawdziwym polem minowym, ale obecność jej mechanizmów w naszym codziennym życiu daje pewność, że nie zniknie. Jeśli jednak gamifikacja wdrożona na polu biznesowym ma zadziałać i przynieść zyski, a nie straty, trzeba potraktować to zagadnienie znacznie poważniej, niż przejście na kolejny poziom w ulubionej, komputerowej strzelance.