Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Burza na Reddicie potwierdza, że social media to miecz obosieczny

Popularność sieciowej komunikacji sprawiła, że tematy zarezerwowane na luźne rozmowy przy piwie coraz częściej, i w wielu przypadkach bezmyślnie, przenosimy do sieci. Sztandarowym błędem jest publiczne krytykowanie pracodawcy, o czym boleśnie przekonał się eks-pracownik Reddita, który zaprzepaścił szansę na ugodowe rozstanie z firmą.

Derham postanowił wylać swoje żale w serwisie, który wcześniej go zatrudniał, oskarżając szefów o bezpodstawne zwolnienie. W jego opinii decyzja była podyktowana faktem, że odważył się skrytykować jedno z postanowień „góry”, kierując się troską o finansową kondycję firmy. I zapewne trwałby w tym przekonaniu do dziś, gdyby nie chęć podzielenia się swoim żalem na forum publicznym, na dodatek należącym do byłego pracodawcy. Odpowiedź na jego wpis wystosował sam szef Reddita Yishan Wong, który rozwiał wszelkie wątpliwości.

czytaj:   Nowe stanowisko w f25

reddit

Wytyka Derhamowi daleko idącą niekompetencję, a także wybitny brak taktu związany z publicznym praniem brudów. Wong zaznaczył, że niepisaną zasadą w praktycznie każdej firmie jest powstrzymywanie się od jakichkolwiek komentarzy na temat zwolnienia, głównie po to, żeby nie zmniejszać szans eks-pracownika na znalezienie nowej pracy. Dzięki temu może on liczyć na stosunkowo pozytywne referencje, a w zamian powinien trzymać się tej samej zasady poufności. W przeciwnym wypadku musi wziąć pod uwagę, że wolność słowa w sieci to miecz obosieczny i jeśli krytyka popłynie z jego ust, może być pewien, że firma odpowie bez skrupułów, a informacje o niekompetencji pracownika pójdą w świat.

czytaj:   Tiger przemówił głosem młodego pokolenia

Podobny przypadek mieliśmy również na polskim podwórku w ubiegłym roku, gdy stażysta serwisu Nokaut zaczął ujawniać szczegóły współpracy na mikroblogu w serwisie Wykop.pl. Informacje nie były negatywne ani zbyt szczegółowe, niemniej dostał od pracodawcy życzliwe ostrzeżenie przed publikowaniem poufnych informacji. Stażysta radę zignorował i w rezultacie jego praca w firmie zamiast 3 miesięcy trwała tylko 3 dni. Ta sytuacja tylko zwiększyła poziom jego wylewności i podsumował sytuację na wspomnianym mikrobiologu, wywołując małą burzę w sieci, którą zainteresowały się ogólnopolskie portale, z Gazetą.pl na czele.

czytaj:   Internety 24/7 tydzień 23

Nokautowi zarzucono śledzenie pracowników i zwalnianie za błahostki, choć nie brakowało głosów wspierających firmę i podkreślających, że tylko człowiek wyjątkowo nierozsądny nie rozumie, że publiczne wyrażanie opinii na temat pracodawcy w sieci może skończyć się źle. Dla Nokautu potencjalny kryzys zakończył się burzą w szklance wody, a stażysta też nie uważa się za specjalnie pokrzywdzonego, choć można podejrzewać, że ta sytuacja raczej nie pomoże mu w znalezieniu prawdziwej pracy.