Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Forbes pyta o content marketing: nowość czy stara śpiewka?

Czy content marketing to rzeczywiście „świeżynka” z potencjałem, czy też strategia dobrze znana od lat, ale ubrana w nowe szaty? Na to pytanie na łamach portalu magazynu Forbes próbuje odpowiedzieć specjalista od PR, Robert Wynne, powołując się na doświadczenia własne oraz opinie innych ekspertów.

Ogólny wydźwięk tekstu nie odpowiada jednoznacznie na pytanie zadane w lidzie. Tworzenie treści z myślą o satysfakcji czytelnika trudno uznać za nowum – dziennikarze czy pisarze robią to od dziesiątków lat, jednak fakt, że pojęcie content marketingu zdobyło popularność dopiero teraz wiąże się ściśle ze zmianami, które zaszły w naszej rzeczywistości.

Zdaniem Andreasa Ramosa, autora publikacji „Wielka Księga Content Marketingu”, koncept ten powstał na gruzach reklamy tradycyjnej, która straciła impet wraz z nastaniem ery mediów społecznościowych. Do tej pory kosztowne reklamy zamieszczane w telewizji, radiu czy prasie były głównym narzędziem marketingowym, jednak w czasach, gdy każdy z nas zupełnie z darmo może prowadzić bloga, publikować posty w serwisach społecznościowych czy tworzyć filmy, rola reklamy tradycyjnej słabnie. W tej sytuacji kluczem staje się zachęcenie odbiorców nie formą, ale treścią, która musi odpowiadać ich potrzebom.

czytaj:   Outsourcing content marketingu

Z tą koncepcją koresponduje przytoczona przez Wynne’a definicja, zamieszczona w serwisie WhatIs. Zgodnie z nią content marketing jest bardziej subtelną odmianą reklamy, a jej kwintesencją jest oferowanie odbiorcom tego, czego chcą, czyli przede wszystkim informacji lub rozrywki. W związku z tym autor formułuje cele content marketingu, do których zaliczamy budowanie relacji z już istniejącymi klientami, przyciąganie nowych, ukazywanie korzyści, opowiadanie historii oraz generowanie ruchu. To, czy cele uda się zrealizować zależy przede wszystkim od dobrych zdolności pisarskich i kreatywności, przekładających się się na treści, które zainteresują czytelnika.

Działania podejmowane w ramach strategii content marketingowej stoją w sprzeczności z praktyką PR-ową. Zgodnie z przytoczonymi przez autora opiniami Erica Schwartzmana, prezesa firmy Comply Socially, można ukuć tezę, że PR specjalizuje się w wytwarzaniu treści powstających z punktu widzenia nadawcy, natomiast content marketing skupia się na oczekiwaniach odbiorcy, co ściśle wiąże się z angażowaniem w działania SEO. Specjalista od content marketingu opisujący dane zjawisko powinien zrobić to na tyle dobrze, by odbiorca poszukujący informacji o nim w Google trafił właśnie na jego tekst.

czytaj:   Co wkrótce włożymy do koszyka? Trendy w e-commerce

Jak widać, definicja content marketingu nie stwarza problemów – wątpliwości może budzić to, czy samo pojęcie w ogóle ma sens. Ten temat podjął David Spark z serwisu SocialMediaBiz, który uważa je za kolejną, nomen omen, marketingową wydmuszkę. Dlaczego? Ponieważ content marketing przedstawiany przede wszystkim jako strategia skupiona na potrzebach odbiorców w rzeczywistości jest reklamą w wersji light i podstępem próbuje nam sprzedać to, o czym zwykłe przekazy reklamowe informują wprost. Po drugie, zasadniczo ma niewiele wspólnego z marketingiem. Autor książki również chce dostarczyć czytelnikom informacji lub rozrywki – jeśli tak się stanie, skłoni ich do kupienia kolejnej. Na podobnej zasadzie powstają artykuły i materiały publikowane w mediach – jeśli są dobre, odbiorca sięgnie po nie ponownie, a więc kupi pismo lub włączy stację, w której się ukazały.

czytaj:   Dlaczego firmy powinny inwestować w content marketing?

Na podstawie tych wniosków można sformułować kolejny, który łączy się z głównym pytaniem zawartym w tekście. Mianowicie, content marketing to nic innego, jak świadome postępowanie z treścią. Z biegiem czasu zyskaliśmy dostęp do narzędzi, które pozwalają w pełni wykorzystać ten potencjał – możemy dokładnie poznać gusta oraz oczekiwania odbiorców i dostosować do nich przekaż związany z naszą ofertą.