Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Reputacja blogera, czyli blogowy przekręt dekady

W sieci każdy może stać się tym, kim chce, więc czasami bywa tak, że blogerzy, czy sieciowi celebryci okazują się wykreowanymi na potrzebę chwili (i pieniędzy) tworami. Na krajowym podwórku też zdarzają się takie przypadki (nawet ostatnio), ale tym razem chcielibyśmy wam opowiedzieć o Belle Gibson. Belle to australijska blogerka specjalizująca się w zdrowym trybie życia. Zdołała ona zwieść kilkaset tysięcy czytelników jej bloga, a także odbiorców książki i aplikacji, którzy wierzyli, że dzięki zdrowej diecie wyleczyła własnego raka.

Patrząc na historię Belle Gibson z dzisiejszej perspektywy trudno uwierzyć, że młoda dziewczyna z darem przekonywania zdołała nie tylko wmówić ludziom, że dieta czyni cuda, ale przekonała ich, by stosowali się do jej rad. Blogerka zdobyła ogromną popularność dzięki deklaracji, że po wykluczeniu z diety mięsa, glutenu, nabiału i cukru zdołała zwalczyć kilka (sic!) zdiagnozowanych u niej raków, w tym nowotwór mózgu. Jej blog „The Whole Pantry” w krótkim czasie zmienił się w medialne imperium. Aplikacja „The Whole Pantry” doczekała się około 300 000 ściągnięć i miana „Najlepszej aplikacji jedzeniowej 2013 roku w App Store”, a przepisy Belle znalazły się w książce pod tym samym tytułem, wydanej przez prestiżowe wydawnictwo Penguin Books.

www.mamamia.com.au

www.mamamia.com.au

Kochali ją nie tylko czytelnicy, ale również australijskie media. Jeszcze niecałe pół roku temu na łamach serwisu news.com.au ukazał się pełen lukru artykuł na temat Belle Gibson, przybliżający jej trudne dzieciństwo (do 11 roku życia musiała sama opiekować się autystycznym bratem i matką chorą na stwardnienie rozsiane, a do tego walczyć z własną otyłością) oraz walkę z chorobą – złośliwym rakiem mózgu – na którą miała zapaść w wieku 20 lat po przyjęciu szczepionki przeciwko rakowi szyjki macicy.

Zgodnie z artykułem, lekarze dawali jej kilka miesięcy życia. Po dwóch miesiącach leczenia konwencjonalnego Belle zemdlała na trawniku pod szpitalem, i jak sama twierdzi, doznała objawienia, które skłoniło ją do całkowitej zmiany stylu życia. Chemioterapię i naświetlanie zamieniła na zioła i zdrową dietę, zaczęła intensywnie medytować i w rok później była zdrową wegetarianką, która całkowicie wyeliminowała z diety gluten, nabiał, konserwanty, cukry rafinowane oraz jedzenie na bazie GMO. Przy okazji doświadczyła także kolejnego medycznego cudu. Choć lekarze twierdzili, że nigdy nie będzie mieć dzieci, w 2010 roku urodziła syna. Mając w zanadrzu taką historię, Belle była wzorcową kandydatką na idolkę.

the whole pantry 1

Jak informuje The Guardian, problemy blogerki rozpoczęły się w marcu tego roku, gdy wyszło na jaw, że mimo wcześniejszych deklaracji, nie przekazała części pieniędzy zarobionych na książce i aplikacji żadnej organizacji charytatywnej. Brak pomocy tłumaczyła trudnościami finansowymi.

Później zaprzeczyła również doniesieniom o chorobach. Pod koniec 2014 roku ujawniła na swoim blogu, ze zdiagnozowano u niej kolejne nowotwory – wątroby, nerek, macicy, kręgosłupa i krwi, jednak później przyznała, że diagnozę wystawił nie lekarz, ale niemiecki specjalista od magnoterapii, którego imienia nie podała.

Teraz wiemy, że nie tylko te, ale wszystkie doniesienia o jej nowotworach były nieprawdziwe, co przyznała w wywiadzie udzielonym pismu Australian Women’s Weekly. W rozmowie, która ukazała się w czwartkowym wydaniu pisma Belle Gibson przyznała, że nigdy nie miała raka mózgu, ani tym bardziej nie zwalczyła go dzięki diecie i trybowi życia. Powiedziała też, że jest wielką pasjonatką zdrowego jedzenia, ale nie wie dokładnie, na czym polega choroba nowotworowa. W wywiadzie Gibson nie tłumaczy, dlaczego skłamała, zasłaniając się trudnym dzieciństwem.

www.aww.com.au

www.aww.com.au

Informacja rozpętała burzę w mediach społecznościowych, a na Belle posypały się gromy za świadome wprowadzanie w błąd często ciężko chorych ludzi, którzy uwierzyli, że mogą wydobrzeć rezygnując z konwencjonalnego leczenia. Równie ostra krytyka spotkała media, które nie tylko nie zadały sobie trudu, żeby zweryfikować twierdzenia blogerki, ale otwarcie ją promowały i gloryfikowały jej postawę. Nie zrobił tego nawet wydawca jej książki, który wykorzystywał fakt jej rzekomej walki z rakiem w działaniach promocyjnych.

Przypadek 23-latki, która zrobiła spektakularny biznes na własnym kłamstwie pokazuje nie tylko siłę internetu, ale też osobistej charyzmy, którą można nadrobić własne braki. Warto też wziąc pod lupę wszelkich guru marketingu, którzy próbują wmówić wszystkim, że trzeba być “wykreowaną marką”, żeby dobrze się sprzedać.
Jednak najbardziej przerażającym aspektem tej sprawy jest naiwność – czytelników, odbiorców jej książek oraz mediów, które bez zająknięcia spijały słowa z ust samozwańczej „welness-guru”.