w

Nieudane projekty TikToka – sprzedaż na żywo tylko w UK i kryzys w USA

Social commerce, czyli zakupy z wykorzystaniem mediów społecznościowych, są już standardowym rozwiązaniem każdej liczącej się marki na świecie. Pionierem tego typu rozwiązań jest TikTok, a jak się okazuje, nie jest to platforma, z której korzystają tylko najmłodsi. Jest więc tym cenniejsza dla marketingowców. Jednak TikTok ma swoje problemy, choćby nieudany romans ze sprzedażą na żywo i kłopoty w USA. Czy inne platformy wykorzystają potknięcia chińskiego giganta?

Jedni go ubóstwiają, inni nie rozumieją, a kolejni widzą w nim zagrożenie. Mowa o TikToku, który jest najszybciej rozwijającą się platformą rozrywkową w świecie. Kiedy w styczniu tego roku Sylwia Chady, General Manager TikTok CE, podsumowywała 2021 rok, mogła się chwalić, że TikTok miał już wtedy ponad miliard użytkowników, a tylko w Europie z tej platformy korzysta 100 mln aktywnych użytkowników. Co do Polski, dokładnych danych nie pokazano, ale szacunki wskazują na 1,9 mln użytkowników.

Przedstawione wówczas informacje rzuciły nowe światło na wizerunek chińskiej platformy.  W powszechnym przekonaniu to produkt dla ludzi młodych, nastolatków. Tymczasem z pokazanych danych wynikało m.in. to, że 45 proc. polskich użytkowników planuje kupić w najbliższym czasie dom. 62 proc. rozważa nabycie samochodu. To wskazuje, że TikTok w naszym kraju wcale nie jest medium nastolatków.  Przecież przytoczone decyzje zakupowe to nie są produkty pierwszej potrzeby ludzi bardzo młodych.

TikTok  – nie bądź boomerem

Nie ma się zatem co dziwić, że tę platformę coraz chętniej wykorzystują firmy szukające nowych sposobów dotarcia do klienta. TikTok stał się kolejnym polem w sieci do silnego rozwoju marketingu – budowania wizerunku i co ważne też zwiększenia sprzedaży.

 – Zasadniczymi cechami e-commerce jest jej innowacyjność, umiejętność szybkiej reakcji na nowe trendy i szukanie nowych kanałów sprzedażowych – komentuje Wojciech Kyciak, prezes zarządu firmy Bezokularow.pl S.A. Jedną z jej marek jest wOkularach.pl – autoryzowany sprzedawca okularów online wykorzystujący nowe technologie, które pozwalają na przymierzenie oprawek i sprawdza dopasowanie ich do twarzy przy użyciu kamery i możliwości sztucznej inteligencji. – Dlatego nie ma się co dziwić, że wiele firm – i tych największych, najprężniejszych – jest obecnych na TikToku. Są tam gdzie ich potencjalni klienci, choć nie jest to łatwe, bo dotarcie do specyficznego klienta wymaga umiejętności komunikowania się odpowiednim językiem. Przestrzelenie w tej kwestii może natomiast spowodować znaczne straty wizerunkowe, a nie ma nic gorszego dla marki, która celuje w młodszych niż bycie przez nich wyśmianym – dodaje.

Niezależnie od emocji, jakie wzbudza TikTok, możliwość prowadzenia na niej sprzedaży jest atrakcyjnym rozwiązaniem. – Trend social commerce, czyli sprzedaży za pośrednictwem mediów społecznościowych, jest dziś ważnym elementem biznesu. Zwłaszcza jeśli chodzi o sprzedaż produktów fashion. Nie chodzi jednak tylko o to, żeby stworzyć sklep w social media i zaprosić do współpracy influencerów. Trzeba też ciągle wymyślać nowe formaty, bo co było ciekawe miesiąc temu, dziś już może nie mieć racji bytu – zaznacza Kyciak.

Sprzedaż na żywo nie tak innowatorska, jak się wydawało?

Firmy marketingowe coraz przychylniej patrzą na możliwości, które daje TikTok, ale dostrzegają też jego wady. Zestawiają go z YouTube, argumentując, że na tej drugiej platformie pieniądze są pobierane dopiero po obejrzeniu 15 sekund reklamy, a TikTok robi to od pierwszej sekundy. Wiele agencji reklamowych narzeka także, że w przypadku chińskiego produktu ma znacznie mniej wejść na stronę internetową niż w przypadku np. Instagrama.

Jednak zaletą TikToka jest to, że umieszczając reklamę, można określić parametry, dzięki którym treść ma dotrzeć do konkretnych grup użytkowników – np. kobiet w danym wieku. Tyle że nie ma pewności, czy reklama do nich dotarła.

TikTok próbował odpowiedzieć na zapotrzebowanie e-commerce i samemu tworzyć nowe formaty sprzedaży. W Wielkiej Brytanii testuje zakupy na żywo prowadzone przez influencerów. Na razie jednak wyniki nie są satysfakcjonujące, bo transmisje nie przyciągają spodziewanej liczby widzów. Plany platformy były jeszcze niedawno bardzo poważne, a zakupy na żywo miały być dostępne w innych krajach Europy i USA. Te zamiary jednak powędrowały na półkę, a TikTok skupia się rynku brytyjskim. Chce dopracować projekt, aby potem móc to rozwiązanie wprowadzić szerzej.

Nie jest tak nowe rozwiązanie, jak można by sądzić, bo wcześniej robienie zakupów w sieci na żywo wprowadzali inni właściciele social mediów. I jak dotąd nie podbiło to sieci.

 Sama idea, czyli zaproszenie do studia influencerów, którzy opowiadaliby o produktach, a także pokazywali ich zastosowanie w praktyce, a następnie oferowanie tego towaru w specjalnej cenie dla osób oglądających transmisję wydawało się rozwiązaniem idealnym. Jednak po raz kolejny natura internetu okazuje się wygrywać. Oglądamy przecież tam programy niekoniecznie wtedy, gdy jest ich premiera, a wtedy, gdy mamy na to ochotę – zaznacza Tomasz Cincio, prezes Droplo, polskiej platformy B2B dla dostawców i sprzedawców. 

Kto trzyma rękę na pulsie naszych danych?

Na pewno przeszkodą w rozwoju tej metody dla TikToka będzie nastawienie USA do chińskiej platformy. Amerykańscy politycy otwarcie wyrazili swoje obawy o to, że dane użytkowników nie są dobrze chronione i może mieć do nich dostęp chiński rząd. Federalna Komisja Łączności w USA (FCC) po raz kolejny zaapelowała do Google i Apple, aby ze swoich sklepów usunęły chińską aplikację.  Brendan Carr, przewodniczący komisji napisał na Twitterze, że oczywistym jest to, że TikTok stanowi niedopuszczalne zagrożenie bezpieczeństwa ze względu na rozległe gromadzenie danych w połączeniu z pozornie niekontrolowanym dostępem Pekinu do wrażliwych informacji na temat m.in. użytkowników.

Shou Zi Chew, dyrektor generalny TikToka, w liście do senatorów przyznał, że podlegający mu pracownicy w Chinach mogą mieć dostęp do danych użytkowników z USA. Korporacja jednak nigdy nie przyznała się, aby takie informacje były przekazywane stronie rządowej.

 Problemy chińskiej platformy w USA mogą rozlać się na pozostałe regiony. Szczególnie że coraz mocniej na ochronę danych użytkowników wyczulona jest Komisja Europejska. Dane z social mediów bardzo często przecież „wyciekały”, więc ta platforma, która swoim działaniem udowodni, że można dzięki niej robić bezpieczne zakupy, a dodatkowo zapewni ciekawy format sprzedażowy może stać się hegemonem na lata  – komentuje Tomasz Cincio z Droplo.

Komentarze są zamknięte.

Jeden komentarz

Brand safety

Aspekty brand safety w strategiach mediowych

Feminatywy

Naukowiec czy naukowczyni? Bank BNP Paribas zbadał znaczenie i obecność feminatywów w codziennym języku dzieci i dorosłych