Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Paweł Szewczyk: spec od e-commerce musi się dokształcać

program afiliacyjny

Branża sieciowych zakupów dynamicznie się zmienia, dlatego jej uczestnicy muszą nadążać za nowinkami i chłonąć nowe trendy. O roli e-commercowej edukacji nie tylko dla dorosłych, a także kondycji i perspektywach polskiej branży e-sklepów rozmawiamy z Pawłem Szewczykiem, CMO w firmie [block]0[/block].

Czym zajmuje się i-systems?

Paweł Szewczyk: Tworzymy dedykowane oprogramowanie e-commerce dla sieci handlowych i dystrybucji. Na co
dzień współpracujemy z takimi markami jak Distance, Supersklep, SCA, Operon czy Monnari.
Obecnie zespół i-systems liczy ponad 60 osób.

Jednym z najnowszych projektów firmy jest książeczka „Pawełek i sklep”, która w przystępny sposób przedstawia zagadnienie prowadzenia sklepu internetowego. Skąd wziął się ten pomysł?

Kiedyś widziałem jak mój chrześniak bawił się podobną książeczką. Zauważyłem, że oprócz funkcji
ładnego prezentu, taki podarunek może mieć również walory edukacyjne. Rodzice mogą spędzać z dziećmi czas i czytając im, uczyć pociechę kolorów, literek czy nazw zwierząt. W zamyśle to miał być prezent, który będzie rzeczywiście używany, a nie odłożony w kąt, jak to jest w przypadku
większości firmowych podarunków.

IMG_6299

Czy w założeniu książeczka miała być dedykowana wyłącznie dzieciom, czy też jej celem było pokazanie idei funkcjonowania sklepów internetowych w prosty sposób?

Gadżety reklamowe traktowane są bardzo schematycznie – kalendarz, kartka albo kolejna
podkładka pod myszkę. Chcieliśmy zrobić coś całkiem innego i postawić na walory edukacyjne –
nie tyle związane z marką i e-commerce, ale w coś szerszym kontekście. Miał to być ładny, dobrze
wykonany prezent w fajnym stylu dla dzieci i ich rodziców. Postawiliśmy na nieszablonowe
podejście i na dbałość o każdy detal – zarówno w pomyśle jak i wykonaniu.

Kto zaprojektował książeczkę i wymyślił zawartą w niej historię?

Za projekt graficzny odpowiada krakowskie studio Pigeon. Historia? To raczej obserwacja
rzeczywistości oraz wspólna wymiana pomysłów.

Książeczka nie jest pierwsza edukacyjną inicjatywą i-systems. To zadanie spełnia również
projekt Wzorowy Sklep – jak się narodził i na czym polega?

Wzorowy Sklep powstał we wrześniu 2012 roku. Jako firma tworząca rozwiązania dla e-commerce zauważyliśmy, że nie zawsze mówimy z klientami „w tym samym języku”. Postawiliśmy na wzajemną edukację. W tym momencie zdałem sobie sprawę, jakie korzyści przynosi taka nauka. Nie moralizatorstwo, ale bardzo rzetelne przekazywanie wiedzy.

Na początku Wzorowy Sklep był kursem subskrypcyjnym, w którym po zapisaniu się każdy
uczestnik otrzymywał 14 wiadomości w formie PDF. Po nich mógł przystąpić do testu
sprawdzającego wiedzę i jeśli wynik był pozytywny dostawał od nas imienny i unikalny certyfikat.
Nie miał on żadnej mocy prawnej – był traktowany jako podziękowanie za wspólny czas i miłe
zakończenie kursu. Jednak okazało się, że 14 lekcji to za mało. Zdecydowana większość
uczestników chciała dalej poszerzać swoją wiedzę na temat e-commerce i biznesu w sieci.
Zaczęliśmy więc systematycznie dodawać treści. Po dwóch i pół roku istnienia Wzorowego
Sklepu z materiałów regularnie korzysta ponad 11 tys. osób.

Obecnie przenieśliśmy wszystkie teksty na blog Wzorowego Sklepu, dodajemy cztery posty w
tygodniu i wysyłamy cotygodniowy mailing. Zmieniły się też tematy poruszanych zagadnień. Na
początku były to podstawy prowadzenia sklepu internetowego, takie jak mailingi, AdWords, metody płatności czy pozycjonowanie. Teraz, wraz z większą wiedzą i świadomością uczestników, piszemy o łączeniu kanałów sprzedaży online i offline, rozwiązaniu Click and Collect czy o rzeczywistości rozszerzonej i jej zastosowaniu w e-commerce. To dobre źródło inspiracji dla zainteresowanych branżą.

blog wzoprowego sklepu

Czy wspomniane projekty wynikają z dostrzeganej przez was potrzeby edukacji Polaków w
temacie e-commerce? Sądzicie, że choć sklepy internetowe są obecne na polskim rynku już
od dłuższego czasu wciąż nie do końca rozumiemy ich ideę i funkcjonowanie?

Wzorowy Sklep adresujemy bardziej do właścicieli sklepów internetowych niż do konsumentów.
Samo postrzeganie handlu w sieci bardzo się zmienia. To z kolei nie jest następstwem mody, tylko
realnych wyników finansowych generowanych przez firmy. Jeśli jeden kanał sprzedaży odpowiada
za 1-2% zysków, to jesteś w stanie wrzucić to do statystyki. Jeśli jednak odpowiada on za 15%
zysków i ma dwucyfrową dynamikę wzrostu, to już musisz na niego zwrócić szczególną uwagę. I
tak robią wielkie marki.

Większa dynamika równa się również większemu popytowi na pracowników, a o nich w e-commerce jest czasami ciężko. Tradycyjna edukacja nie jest w stanie wykształcić dobrze przygotowanych osób do pracy w tej branży, a jeśli coś takiego będzie miało miejsce, to i tak trzeba tę wiedzę wciąż aktualizować i poszerzać. Wzorowy Sklep uczy nawyku systematycznego szukania nowych rozwiązań i możliwości.

Jak Twoim zdaniem wygląda przyszłość e-commerce w polskim ujęciu? Czy dojdziemy do
etapu, w którym kupowanie przez sieć będzie równie powszechne jak regularne wizyty w
sklepach stacjonarnych?

Będziemy obserwowali wzrost znaczenia e-commerce. Trzeba jednak zaznaczyć, że sprzedaż
online wspiera tę offline, a nie ją zwalcza. W końcu sprzedaż jest jedna – niezależnie od sposobu
dystrybucji. W tej kwestii będziemy mieli największe zmiany postrzegania e-commerce. Za tym
pójdzie zmiana strategii sprzedaży, lokowania metod promocji czy zasobów pracowników.

Jakie sklepy w Polsce mają największą szansę na odniesienie sukcesu w sieci?

Dużo do powiedzenia na rynku będą mieli najwięksi gracze, szczególnie ci, który będą mogli
zaproponować żywność w metodzie click and collect. Jak na razie mają już logistykę, zasoby i budżety na promocję.

Wciąż jest jeszcze dużo nisz na rynku. Tę samą żywność w e-commerce można również
sprzedawać na mniejszą skalę. Warto do tego wykorzystać trend SoLoMo czyli Social, Local,
Mobile. Masz niszowy produkt, ale bardzo wiernych odbiorców. Raz złapany klient dokonuje
zakupów bardzo regularnie. Wtedy koszty marketingowe są dużo mniejsze, a sprzedaż generuje
się poprzez polecenia.

Poza żywnością na pewno szansę mają sklepy, które nie są w stanie utrzymać się w galerii
handlowej i nie otworzą sklepu stacjonarnego w każdym mieście powyżej 200 ty. mieszkańców,
ale będą mieli produkt, który w skali całego kraju będzie bardzo popularny. Dobrym przykładem są sklepy z ASG [repliki broni strzelające plastikowymi kulkami – przyp. red.] czy odzieżą patriotyczną.

Rozmawiała: Katarzyna Szulik