Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Szokująca kampania – agencja towarzyska rekrutuje dzieci

program afiliacyjny

[block]0[/block] – bilbordy z takim adresem i zdjęciem nastoletniej dziewczynki zawisły na ulicach miasta Edmonton w Kanadzie, wywołując prawdziwą burzę wśród mieszkańców i internautów. Kontrowersyjna kampania okazała się akcją organizacji walczącej z dziecięcą prostytucją.

Różowe bilbordy z niewinnie wyglądającą blondynką i hasłem „Rekrutujemy dzieci do pracy w branży seksualnej – rozpocznij karierę już dziś” wyglądały jak profesjonalne reklamy autentycznej agencji towarzyskiej. Po dwóch dniach wszystkie plakaty zaklejono żółtymi płachtami z napisem „Strona SexWork4U,com nie jest prawdziwa, ale dziecięca prostytucja tak”, a pod wspomnianym adresem znalazł się serwis organizacji Chrysalis Anti-Human Trafficking Network, która w ten kontrowersyjny sposób apelowała do mieszkańców Edmonton o zainteresowanie się problemem mającym ścisły związek z lokalną społecznością.

Bilbordy z hasłem „Rekrutujemy dzieci do pracy w branży seksualnej – rozpocznij karierę już dziś”

Po ujawnieniu się działacze organizacji wystosowali do mieszkańców miasta list otwarty, w którym tłumaczyli się z akcji rosnącą liczbą przypadków dziecięcej prostytucji notowaną przez lokalną policję. – Rozumiemy, że wielu z Was mogło uznać kampanię SexWork4U za ohydną, niepokojącą i obraźliwą. Zgadzamy się. Niestety, te przymiotniki są niewystarczające, by opisać nędzę i okrucieństwa, które dla ofiar handlu ludźmi są na porządku dziennym – piszą autorzy listu.

Akcja ma przede wszystkim cel edukacyjny

Akcja ma przede wszystkim cel edukacyjny. Chrysalis Anti-Human Trafficking Network chce zachęcić rodziców i niszczycieli, by rozmawiali o problemie z dziećmi i bacznie obserwowali zmiany w ich zachowaniu, które mogą świadczyć o wykorzystywaniu seksualnym. Strona informuje, że ofiarami handlu ludźmi padają nawet dwunastolatkowie, a na szczycie listy narzędzi rekrutacyjnych znajdują się strony internetowe i aplikacje na smartfony.

Kampania odbiła się szerokim echem w sieci, zbierając mnóstwo pozytywnych i negatywnych komentarzy. Na koncie twitterowym SexWork4U pojawiło się tak dużo negatywnych opinii, że organizacja postanowiła je zamknąć. Mimo to, twórcy uważają, że cel został osiągnięty. Kampania została zauważona nie tylko w Edmonton, ale również poza nim i zdołała zainteresować wszystkich tematyką dziecięcej prostytucji i handlu ludźmi.