Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Przydomek sukcesu czyli jak nazwać firmę?

Każdego miesiąca w Polsce rejestruje się około trzydzieści tysięcy nowych firm. Rocznie daje to około czterystu tysięcy podmiotów, które chcą znaleźć dla siebie miejsce na coraz bardziej wymagającym rynku. Szacuję, że grubo ponad 90% powstających przedsiębiorstw nie ma na początku żadnego zaplecza słowno-wizualnego, żadnej strategii, ani nawet pomysłu na siebie, a jedynie dane rejestrowe, NIP, REGON, ewentualnie numer KRS. Czy właścicieli stać na taką lekkomyślność?

Dlaczego nazwa to często przypadkowe litery i słowa, dlaczego strategia prawie nigdy nie zostanje rozpisana, a komunikacja gruntownie przemyślana?

Na każdych studiach podyplomowych, na warsztatach i szkoleniach związanych z projektowaniem marki wpaja się słuchaczom, że kluczową rolę odgrywa nie sam koncept, nie doskonała idea, a gruntownie przygotowana strategia. Co nam bowiem po pomyśle jeżeli nie będziemy potrafili pozyskać klientów? Na nic zdadzą się zainwestowane w nowoczesny park maszynowy pieniądze, jeżeli nie określimy precyzyjnie do kogo będziemy nasze produkty kierować. Na nic nazwa, slogan czy logo, jeżeli nie zastanowimy się na tym, co tak naprawdę chcemy sprzedawać. Przecież przedmiot czy usługa to zawsze spełnianie czyichś życzeń, marzeń i pragnień. Pierwsze laptopy nie cieszyły użytkowników tym, że potrafiły dokładnie to samo, co komputery stacjonarne, a zachwycały swoją mobilnością. Nareszcie można było pracować z każdego miejsca na świecie! Pierwszy telefon komórkowy służył przecież komunikowaniu się z innymi, załatwianiu różnych biznesów. Nie chodziło przecież o to, aby za jego pomocą ograniczać ilość dostępnego dla pasażerów miejsca w samochodzie. Ustalmy zatem, że jako pierwszy w naszej głowie powinien pojawić się pomysł, który następnie rozbieramy na czynniki pierwsze.

czytaj:   Kiedy rebranding staje się katastrofą

Zobacz też: Kiedy rebranding staje się katastrofą

Pierwszym czynnikiem nad którym powinniśmy się pochylić jest nazwa. Dlaczego?

Z prozaicznego powodu, a mianowicie z racji tabelki w dokumencie, który składamy aby zarejestrować firmę. Musimy tam coś wpisać i naprawdę dobrze dla nas, jeżeli będzie to coś więcej niż „[imię i nazwisko], firma handlowo-usługowa”. Przecież „handlowo-usługowa” może znaczyć wszystko, znaczy zatem prawie tyle co nic.

Nad nazwą warto się pochylić o wiele dłużej, niż kilkanaście minut spędzonych na wypisywaniu dokumentu, a nawet o wiele dłużej niż najdłuższa kolejka w urzędzie, a przecież wszyscy wiemy, że te potrafią być niemiłosiernie długie. Jeżeli nazwę wymyślamy sami, choć sam jestem zwolennikiem oddania tego w ręce specjalistów (bynajmniej nie dlatego, że sam nim jestem), warto zadać sobie trochę trudu i czasu. Dlaczego? Ano dlatego, że nazwa przedsiębiorstwa będzie z nami na zawsze – teraz, za rok, za lat dwadzieścia.

czytaj:   Kilka kroków do skutecznej strategii marki

Fajnie, gdyby tę próbę czasu przetrwała, idealnie gdyby nie stała się za lat kilka śmieszna, infantylna, albo nie do końca określała to, czym będziemy się zajmować. Nazwa stanie się, poza imieniem nazwiskiem, naszą drugą tożsamością, z którą kojarzyć nas będą klienci, z którą identyfikować nas będzie rynek. Chyba nikt nie chciałby, aby po latach wywoływała salwy śmiechu, albo co gorsza – współczucie czy politowanie. Dlatego też istotne jest, aby nawiązywała ona do tego, czym się zajmujemy i w bardziej szczegółowy, bądź też bardziej ogólny sposób określała, na co mogą liczyć nasi klienci. Zdefiniowanie osób, do których kierujemy nasz przekaz wydaje się kluczowe. Dzięki temu wiemy, jakim językiem posługują się odbiorcy, w jaki sposób się komunikują, czego oczekują od nas, a czego na pewno nie zaakceptują. Wystarczy otworzyć szeroko oczy i poznać potencjalnych klientów jak najlepiej.

Projektowanie nazwy powinno być jednym z pierwszych elementów pracy nad nową firmą, produktem czy wprowadzaną na rynek usługą. Po pierwsze – w ten sposób może trafić do wszystkich urzędowych rubryk, po drugie – determinuje prace nad identyfikacją wizualną, po trzecie – stanowi punkt wyjścia w tworzeniu całej komunikacji. Warto zadbać o to, aby nazwa przedsiębiorstwa, wprowadzanej na rynek usługi czy nowego produktu była jak piękny sen, a nie budzący nas co noc okropny koszmar. Sukces wymaga nie tylko ciężkiej pracy czy szczęścia, ale również solidnego przygotowania i zrozumienia rynku. Pokażmy się z jak najlepszej strony, zaczynając właśnie od skrojonej na miarę potrzeb oraz możliwości nazwy. Naprawdę warto!

czytaj:   Nazwa nie czyni inwestycji

Krzysztof Koczorowski, jak nazwać firmęKrzysztof Koczorowski – od kilkunastu lat zajmuje się projektowaniem marki. Na swoim koncie ma ponad 150 nazw, które stworzył na potrzeby powstających firm, wprowadzanych na rynek produktów oraz usług. Opracował i wdrożył kilkadziesiąt strategii komunikacyjnych zarówno dla międzynarodowych korporacji, jak i firm rodzinnych. W 2010 roku założył Studio Brandingowe KARAT-e. Absolwent programu MBA oraz studiów podyplomowych: Innowacyjne Zarządzanie Marką, Projektowanie Usług, Psychologia w Biznesie.

One Comment

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *