Pod adresem interactivestock.pl działa od niedawna wersja testowa nowego, polskiego banku zdjęć. Banku innego niż wszystkie, które znaliśmy dotychczas.
Można by zażartować, że poza przyciskami “Szukaj” i “Pobierz”, w InteractiveStock wszystko działa inaczej niż zwykłych stockach.
Po pierwsze – tu nie można wystawiać zdjęć na sprzedaż. Wszystko, co zostało udostępnione, pochodzi z własnych zasobów właściciela.
Po drugie, i znacznie ważniejsze – InteractiveStock pozwala edytować obrazy przed zakupem. Użytkownik może otworzyć każdy z nich we wbudowanym edytorze i zmienić prawie wszystko. Można pracować z warstwami, używać efektów i fitrów graficznych, dodawać i wymieniać każdy z elementów (postaci, obiekty) na inne o danych, określonych przez niego cechach (np. w przypadku postaci: w konkretnym wieku, stroju, itp.).




Takie obrazy można potem pobrać jako płaskie grafiki rastrowe, identyczne z tymi ściąganymi ze zwykłych stocków, ale można też kupić źródłowe pliki .psd, przygotowane do dalszej edycji w Photoshopie lub GIMP-ie (obiekty i efekty na osobnych, uporządkowanych i opisanych warstwach).
Po trzecie, w InteractiveStock nie kupuje się pojedynczych zdjęć. Właściciele stocka przewidują tylko czasowe abonamenty, które, jak zapowiadają, mają być dużo tańsze niż u konkurencji.
– Nasza usługa posiada w nazwie “stock”, ale nie jest giełdą obrazków – tłumaczy Marcin Burda, prezes InteractiveStock. – Mamy własny, mocno uproszczony i wysoce synergiczny model zdobywania zasobów. Dzięki temu możemy zaproponować użytkownikom dużo lepsze ceny, co najmniej dziesięciokrotnie niższe niż w najtańszych stockach starego typu.
W tej chwili trwają otwarte beta-testy serwisu interactivestock.pl. Testerzy mogą pobierać obrazy za darmo (limit: dwa pobrania dziennie, rozdzielczość 2,5 MP). Po zakończeniu testów pobieranie obrazów będzie płatne i wtedy też poznamy dokładne ceny abonamentów.



