Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Kultowe reklamy: True Blood

„True Blood”, czyli „Czysta krew”, to serial, który przyczynił się do powrotu mody na produkcje związane z wampirami. Duża w tym zasługa innowacyjnej kampanii marketingowej, która najpierw przyciągnęła widzów przed ekrany telewizorów, a następnie pomogła w stworzeniu bazy oddanych fanów.

Wampiry to fikcyjne stworzenia żywiące się krwią rozbudzające wyobraźnię od setek lat. Obecnie portretuje się je zupełnie inaczej niż w XIX i XX w, kiedy to wampiry przedstawiano jako czarujących arystokratów żyjących na odludziu (np. hrabia Drakula znany z powieści Brama Stokera i filmów) czy odpychających starców o osobliwej fizjonomii (Nosferatu z produkcji Friedricha Murnaua i Wernera Herzoga).

Krwiopijcy ze współczesnych książek, filmów i seriali to przystojni osobnicy mający podobać się nastolatkom. Wspólnym mianownikiem różnych dzieł kultury jest to, że wampiry i wampirzyce pokazuje się jako jednostki, które chcą wtopić się w społeczeństwo, żyć normalnie pośród zwykłych ludzi, a nie polować po nocach na dziewice.

Jedną z najważniejszych produkcji przedstawiające właśnie tego typu zachowania wampirów jest „Czysta krew”. Serial produkcji HBO był emitowany w latach 2008-2014. Doczekał się 7. sezonów i 80. odcinków.

Wampiry są wśród nas

HBO podjęło działania promocyjne związane z „Czystą krwią” kilka miesięcy przed premierą. Telewizja powierzyła prowadzenie kampanii specjalistom, którzy odpowiadali za sukces „The Blair Witch Project”. Użyli oni podobnych metod, jak w przypadku wspomnianego horroru. Znów chodziło o to, aby stworzyć wrażenie, że nie chodzi o serial, a autentyczne wydarzenia.

Zespół marketingowy zaczął od wysłania specjalnych paczek blogerom zajmującym się filmami grozy. Internetowi kreatorzy opinii otrzymali tajemnicze fiolki z płynem przypominającym krew, zaszyfrowany list oraz karteczkę z adresem WWW.
trueblood1

Link prowadził do strony BloodCopy.com, zamkniętego dla postronnych portalu dla prawdziwych wampirów, na którym istoty nocy prowadziły dyskusje o wyjściu z ukrycia w związku z wynalezieniem Tru Blood. Specyfik ten to sztuczna krew, którą wampiry mogą pić zamiast krwi ludzkiej.

Blogerzy oczywiście zaczęli dzielić się z czytelnikami tym, co znaleźli na stronie przeznaczonej „wyłącznie dla wampirów”. HBO wykorzystało także internet w innych sposób. W serwisie MySpace zostały opublikowane filmowy test porównujący prawdziwą krew ze sztuczną oraz…wywiad z wampirem.

Po kampanii internetowej przyszedł czas na działania „w terenie”. Na ulicach amerykańskich miast zaczęły pojawiać się plakaty reklamujące Tru Blood. W niektórych automatach na napoje teoretycznie można było kupić specyfik dla wampirów, ale po wciśnięciu guzika zawsze okazywało się, że wszystkie butelki Tru Blood już zostały sprzedane.
czysta krew 3

Do tego doszła „kampania społeczna”, polegająca na rozwieszaniu plakatów z hasłami wzywającymi do popierania wampirów w kwestii równouprawnienia. Hasłem przewodnim było „wampiry też kiedyś były ludźmi”. Ponadto HBO opublikowało dokumenty traktujące o wampirach, w którym pojawiły się postacie z serialu „Czysta krew”. Jednak opinia publiczna o serialu jeszcze nie miała pojęcia, tym bardziej zaskakujące mogło być to, że w dokumentach opowiadano nie tylko o historii wampirów, ale pokazano też sceny rzekomo nakręcone w klubach dla krwiopijców.

Wyjście z cienia

W końcu HBO ujawniło, że opisane powyżej działania były związane z nowym serialem „True Blood” i rozpoczęło bardziej standardową kampanię. Marketingowcy nie poprzestali jednak na reklamach telewizyjnych i prasowych. Postanowili wykorzystać też San Diego Comic-Con.

Na jednym z największych zlotów fanów popkultury pojawił się Alan Ball, producent i scenarzysta „Czystej krwi”, laureat Oscara za scenariusz do „American Beauty” i twórca innego serialu HBO „Sześć stóp pod ziemią”. Przy okazji Comic-Con zadebiutował komiks powiązany z „True Blood”.

Pierwszy odcinek „Czystej krwi” został wyemitowany 7 września 2008 r. i przyciągnął w USA przed ekrany prawie 1,5 mln widzów. Oglądalność szybko urosła do niemal 7 mln, wliczając w to także statystyki z emisji na żądanie, a przez następne lata utrzymywała się na poziomie ok. 4 mln tygodniowo. W najlepszym, trzecim sezonie średnia oglądalność wynosiła aż 13 mln widzów.

Duża w tym zasługa zespołu do spraw marketingu, który postanowił stworzyć uniwersum „Czystej krwi” wychodzące poza telewizję. Współpracował przy tym i starał się sprostać oczekiwaniom fanów.
true-blood-season-3-poster

HBO wprowadziło do sprzedaży napój Tru Blood przypominający serialową sztuczną krew. Ponadto uruchomiło rzekomo autentyczne strony internetowe zwalczającej wampiry fikcyjnej organizacji „Wspólnota Słońca”, a także stojącej do niej w opozycji Amerykańskiej Ligi Wampirów. Uruchomiony został także blog, na którym swoją historię opowiadała dziewczyna niedawno przemieniona w wampirzycę. Z czasem „Czysta krew” doczekała się profili na Instagramie i Tumblerze, a także działu na BuzzFeedzie.

Ważnym narzędziem stał się Twitter. Fani tworzyli profile ulubionych postaci, a HBO zamiast ich zwalczać dodawało ich konta do oficjalnej listy „Czystej krwi”. Ponadto w trakcie emisji nowych odcinków „True Blood” aktorzy prowadzili dyskusje z miłośnikami serialu. Organizowane były też panele dyskusyjne na reddicie z członkami ekipy „True Blood”.

Nie można zapomnieć o tym, że istotną rolę w promocji “Czystej krwi” odgrywało lekko makabryczne poczucie humoru i zabawa słowem. Na potrzeby kampanii przerabiano np. powszechnie stosowane powiedzonka. Na plakatach z ekspresem, w którego dzbanku zamiast kawy była krew widniał tekst “Nie ma to jak dobra filiżanka [krwi] Józka”. Zapowiedziom kolejnych sezonów towarzyszyły takie hasła, jak “Spragniony?”, “Dobry do ostatniej kropli” czy “Pożegnania ssą” (przy ostatnim sezonie).

Wieloletnia kampania, która w dużej mierze polegała na wysłuchiwaniu i zapewnianiu rozrywki widzom pomiędzy emisjami kolejnych odcinków pozwoliła stworzyć wierną społeczność fanom. Jej członkowie nazywali siebie Truebies i oglądali „Czystą krew” do samego końca, mimo tego, że dwa ostatnie sezony były uznawane za dużo słabsze od wcześniejszych.